przynajmniej jak dla mnie rewelacyjne informacje dzisiaj wyczytałem, nie zgadniecie gdzie .... w darmowej gazetce "Metro". Nie mam pojęcia czy gazeta-matka również te informacje podała - any way - jedno jest dla mnie oczywiste, że córka co się sprzedaje za darmo, dzisiaj mnie zaskoczyła o świcie. Na stronach internetowych eMetro jakoś tego artykułu nie promują, więc przy pomocy darmowego programu FastStone Image Viewer (polecam) skomponowałem dla Was całą stronę do przeczytania. Gdy klikniesz na obrazek zamieszczony poniżej otworzysz w nowym oknie większy, mam nadzieję na tyle wyraźny, że można tekst przeczytać zupełnie jak w gazecie.

kliknij na obrazek

chłopaki z otoczenia premiera najwyrazniej są wkurzeni i mają rację, co oczywiście wcale nie znaczy, że zaraz muszą być naszymi kumplami, ale zjawisko warto odnotować. 

 

oto wersja tekstowa, bo widzę, że niektórzy mają problemy ;-)

 

DORADZAJĄ TUSKOWI, ALE GO BOJKOTUJĄ

Niemal równo 11 lat temu Donald Tusk porzucił Unię Wolności, aby założyć Platformę Obywatelską. Unii Wolności już dawno nie ma. Ale ideowi spadkobiercy tej partii rzucili premierowi rękawicę przy okazji sporu o ACTA.

Mariusz Jałoszewski

Protestowały dziesiątki tysięcy Po­laków, ale glos tych kilku fundacji i stowarzyszeń był najbardziej słyszalny i najchętniej cytowany przez media. Zwłaszcza kiedy wspólnie ogłosiły bojkot słynnej już debaty u premiera. Jed­ną z tych organizacji jest Centrum Cy­frowe Projekt: Polska. Ludzie wywo­dzący się z tego środowiska zasiadają w rządowych ciałach doradczych, a jeden jest wiceministrem.

Myślą i robią...

W Projekt: Polska rządzą czterdziestoparolatkowie - Szymon Gutkowski. przewodniczący stowarzyszenia i Pa­weł Ciacek. prezes fundacji o tej samej nazwie. Obaj zaczynali kariery w la­tach 90. Gutkowski był asystentem Jacka Kuronia. Pracował m.in. nad społecznym wizerunkiem reform rządu Jerzego Buzka.

Ciacek zakładał firmę badawczą SMG/KRC. Obaj byli zwia/ani ze swe­go rodzaju kołem dyskusyjnym Klub 89, który potem połączył się z młodzieżówką Unii Wolności.

W 2001 r., gdy obecny premier przegral wybory na szefa UW z Bronisławem Geremkiem i założył Platformę Obywatelska, do rozłamu doszło leż w młodzieżówce UW. Ci, którzy zo­stali w UW założyli Młode Centrum. A osiem lat później zmienili nazwę na Projekt Polska.

Dziś Projekt: Polska nazywa siebie think-do-tankiem czyli, mówiąc po polsku to, co wymyślą, starają się wcie­lić w życie. Przykład: w 2007 r. zaan­gażowali się w kampanię profrekwencyjną „Zmień kraj, idź na wybory". Zdaniem prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, kampania pomogła zmobilizować elektorat PO. I PiS prze­grał wybory.

Honorowymi członkami Projekt Pol­ska są m.in. Henryk Wujec, Tadeusz Mazowiecki. Władysław Frasyniuk.

... oraz cyfryzują

Przez swoje Centrum Cyfrowe promu­ją nowoczesną Polskę. Ich cel – budowa e-państwa. Szef Centrum i członek rady fundacji Projekt: Polska dr Alek Tarkowski (ma 35 lat) był do niedawna jednym z doradców strategicznych premiera Tuska, a teraz zasiada w rzą­dowej radzie ds. informatyzacji.

 

Inny członek rady fundacji Projekt: Polska mec. Igor Ostrowski (40 lat) zo­stał wiceministrem cyfryzacji u Michała Boniego.

Pod koniec stycznia Centrum Cyfro­we zleciło Millward Brown SMG/KRC sondaż (skwapliwie cytowany przez przeciwników ACTA), z którego wynika, że stosunek do ACTA ma cha­rakter pokoleniowy, a dla 52 proc. wszystkich Polaków darmowy dostęp do książek, filmów i muzyki w sieci jest przejawem swobód obywatelskich, których trzeba bronić.

Dr Alek Tarkowski od wielu lat działa w Creative Commons, międzyna­rodowym projekcie, który dąży do reformy prawa autorskiego w myśl za­sady „pewne prawa zastrzeżone" zamiast „wszystkie prawa zastrzeżone". Postanowienia ACTA idą wbrew te­mu, w co wierzy i stara się popularyzować.

Czy ostrzegali? Kto ich słuchał?

Do niedawna premier Donald Tusk i minister cyfryzacji Michał Boni chyba rzeczywiście nie zdawali sobie spra­wy z błędów popełnionych podczas konsultacji społecznych ACTA. I chy­ba też nie byli świadomi prawdopodo­bieństwa wybuchu niezadowolenia.

To dziwne, skoro doradcami rządu są osoby pochodzące ze środowisk, które mają jasne stanowisko w spra­wie ACTA i raczej znają nastroje internautów. Alek Tarkowski przypomina, że temat ACTA był wcześniej przez różne organizacje zgłaszany rzą­dowi.
- Nie będę oceniał, dlaczego póź­niej tak się sytuacja potoczyła [rząd problem zlekceważył, a młodzi wyszli na ulice - red.].

Z drugiej strony - czy nikomu z rzą­du nie przeszkadza, że w rządowej ra­dzie są osoby, które bojkotują publi­czne debaty z premierom? Czy tak po­winni zachowywać się doradcy? Prze­cież, skoro przyjęli zaproszenie rzą­du do jednego gremium, to chyba, nie wypada z takim przytupem odrzucać zaproszenie premiera na debatę, i to w chwili, gdy premier najbardziej po­trzebuje ich wsparcia?

Alek Tarkowski nie widzi problemu. Dziś mówi, że Projekt: Polska brał udział w konsultacjach online (przy­pomnijmy: sygnatariusze bojkotu, czyli też Centrum Cyfrowe Projekt: Pol­ska) napisali do Tuska, że nie można toczyć uczciwej debaty „w sytuacji asy­metrii informacyjnej", zapowiadali też protesty pod kancelarią premiera w czasie debaty.

A co na to ministerstwo cyfryzacji? Też nie widzi problemu.

- Rada ds. informatyzacji jest nieza­leżnym ciałem doradczym, w którym reprezentowane są różne środowiska. Zależy nam, aby stała się forum wy­miany poglądów, a nie zapleczem po­litycznym rządu. Cieszymy się z mo­żliwości przedyskutowania planów resortu z członkami rady na najbliższym posiedzeniu zaplanowanym na 15 lu­tego - odpowiedział nam rzecznik mi­nistra cyfryzacji Artur Koziołek.

Czy to polityczna konkurencja

A może chodzi jeszcze o coś innego? Może Projekt; Polska poczuł, że ma do odegrania rolę polityczną? Tym bar­dziej, że chodzi tu o konflikt dwóch wartości: wolności i własności. Jak już niektórzy zauważyli - stary Tusk sta­nął raczej po stronie własności (pra­wa autorskie koncernów). Młodzi, w tym Projekt: Polska, wypominają mu, że zapomniał o wolności (a prze­cież to słowo miała w nazwie UW).

Czy to starcie starych liberałów z Gdańska z młodymi z Warszawy?

Ciacek i Gutkowski jak ognia unikają takich skojarzeń. Zgadzają się najwy­żej na konflikt pokoleń.

- Rzeczywistość w internecie rządzi się innymi prawami, trzeba je zrozumieć, zanim wprowadzi się zmiany. Chcemy aktywnie prezentować publicznie swoje stanowiska. Tak rozu­miemy funkcjonowanie w społeczeństwie obywatelskim, które powstaje w Polsce po 1989 r. - podkreśla Ciacek. - Jesteśmy pomostem miedzy Kuroniem a młodym pokoleniem. Ta umo­wa [ACTA - red.] jest zbyt restrykcyj­na. Może się okazać, że połowa z nas to piraci -dodaje Gutkowski i zapewnia, że nie mają żadnych ambicji polity­cznych. - Jesteśmy organizacją poza­rządową, która ma niezależne, merytoryczne, ideowe i liberalne poglądy. Chcemy zmieniać Polskę, żeby była nowoczesna, ale nie chcemy być partią. Jest nam po drodze z PO. Ale może też być z liberałem Palikotem i liberalnym Millerem. A to, że po naszych ludzi się­ga administracja, to dobrze - mówi.

Paweł Ciacek dodaje, że język prote­stu do nich nie pasuje. - Nasz język to merytoryczne debaty. A ws. ACTA za­brakło właśnie debaty - podkreśla.

Dlaczego wiec nie poszli na konsul­tacje z premierem i Michałem Bonim tydzień temu? Podobnie jak Tarkow­ski tłumaczą, że łączyli się z premierem przez internet .

I że nie po raz pierwszy mieli inny pogląd niż rząd. Sprzeciwiali się częścio­wej likwidacji OFE. Stali wtedy ramię w ramię z Leszkiem Balcerowiczem.

Żadna z ich poprzednich akcji nie zbiegła się z tak drastycznym, jak obe­cny, spadkiem poparcia dla PO. We­dług najnowszego sondażu OBOP. Plat­forma ma najniższe poparcie w historii swoich rządów. Zdaniem komentatorów, blamaż rząd u w sprawie ACTA był głównym powodem tego spadku.

Premier i wsparcie od młodych

Projekt Polska ma swoje koła w 23 mia­stach. Angażują się w lokalne kampa­nie.

Młodzieżówka PO, Stowarzyszenie Młodzi Demokraci, w sprawie ACTA zaspała, podobnie jak „wiele mądrych głów" (to słowa jej szefa Dariusza Dolczewskiego). Grupę szybkiego rea­gowania ws. internetu i młodych chce zbudować poseł PO Łukasz Gibała (35 lat). Żałuje, że nie ostrzegł Tuska. Boniego lub choćby rzecznika rządu Pawła Grasia ws. ACTA.

Czy Projekt; Polska i jego Centrum Cyfrowe staną się polityczną kontr­oferta dla młodych wobec PO?

Małgorzata Kidawa-Blońska. wiceszefowa klubu PO w Sejmie, nie wpa­da w panikę: - Zobaczymy, co z nich będzie.

Honorowy członek Projektu i jeden z symboli UW Henryk Wujec: - Oni nie są spadkobiercami Unii Wolności. To jedna z wielu grup młodych i zdolnych ludzi, którym chce się działać- mówi.

Kiedyś Tusk narzekał, że nie ma w Polsce z kim przegrać. Nasi boha­terowie wiedzą, jak się robi politykę, okrzepli, mają dorobek, którym mo­gą się pochwalić. Czy kiedyś będą chcieli sięgnąć po władzę?

Przed 10 laty w tygodniku „Polity­ka" ukazał się reportaż o młodych 20-lelnieh. którzy po upadku PRL-u za­częli robić kariery. Autorzy - Marcin Meller i Agnieszka Niezgoda - przy­pomnieli słowa Jacka Kuronia, we­dług któregoSzymon Gutkowski kiedyś będzie premierem.

-------------------------------------- 

Inni buntownicy z rządowej rady. 

Nie tylko .buntownicy" z Projekt: Polska współpracują z ministrem Michałem Bonim w ramach rady ds. informatyzacji. Zasiada w niej też Piotr Waglowski, jeden z najbardziej znanych blogerów i znawców internetu w Polsce. Uchodzi wręcz za nie­kwestionowany autorytet w tej dziedzinie (też zbojkotował spo­tkanie z premierem). Podobnie jak Fundacja Nowoczesna Polska (ona również podpisała się pod bojkotem), w której radzie jest Mirosław Barszcz, na co dzień doradca ministra Jarosława Gowina, szefa resortu sprawiedliwości. Gowin, tak jak Boni, nie ukrywał braku entuzjazmu do ACTA. Resort sprawiedliwości zapewnia, że minister wie, iż Barszcz związa­ny jest z FNP.

?????

 no i ...... ?
wniosków jest multum, ale poczekam co napiszecie ;-)

Nie piszecie? - no to ja napiszę:

Otóż odnoszę wrażenie, że już na dobre rozpoczęto poszukiwanie zmiennika na stołek premiera i generalnie całej obecnie rządzącej ekipy. Jak to ujął Jan Filip Staniłko z Instytutu Sobieskiego, w Polsce rządzą "esbecko-nomenklaturowe klany", którym można wszystko zarzucić, ale z pewnością nie brak sprytu i zdolności przewidywania, oczywiście w ramach zabezpieczenia swoich własnych partykularnych interesów. A mają co stracić. 

Donald Tusk o mentalności podwórkowego gówniarza-fajtera, jak to wreszcie dobitnie ujął RAZ, doskonale nadawał się do walki z PiSem i Kaczyńskimi, więc był popierany i dopieszczany. Ponieważ, przynajmniej teoretycznie zagrożenie powrotem do władzy Jarosława zostało zażegnane, Tusk przestał być potrzebny, a tym samym już zaczęto rozglądać się w poszukiwaniu jego następcy a czas nagli, gdyż kompromitacja goni kompromitację.
 Toteż wcale bym się nie zdziwił gdyby się okaza, że ta zadyma z ACTA była umyślnie zaaranżowana, celowo utrzymując premiera w niewiedzy na ten temat. W jej wyniku
Tusk za jednym zamachem stracił sympatię i poparcie młodych, do tej pory swojego tradycyjnego elektoratu. Na celowe działanie pośrednio wskazują ustępy przytoczonego przez mnie artykułu z agorowej broni masowego rażenia, czyli darmowej gazetki "Metro".

Z wypowiedzi cytowanych w artykule wynika, że młodzi z zaplecza Tuska mylą się w zeznaniach, raz twierdząc, że przegapiono sprawę, innym razem, że ostrzegano premiera, a jeszcze innym, że konsultacje społeczne w kwestii ACTA trwały już od dawna. To wszystko jakoś kupy się nie trzyma, a zarzut, że rząd nie podjął publicznej dyskusji ze społeczeństwem jest wręcz groteskowy, bo równie dobrze niezależni doradcy premiera, jak sami siebie określają, mogli zaalarmować opinię publiczną przy pomocy "zaprzyjaźnionych mediów". A może właśnie to "zaprzyjaźnione media", czyli ich mocodawcy postanowili wykorzystać sprawę ratyfikacji ACTA, aby osłabić Tuska?

Jakby nie było, wszystko wskazuje na to, że trwają poszukiwania zmiennika, nowej siły, nowych ludzi, którzy zastąpią skompromitowanego i osamotnionego (na własne życzenie) Donalda Tuska.
  Właśnie w tej perspektywie widzę wstępne, sondażowe lansowanie młodych, relatywnie młodych ludzi bo już od lat kręcących się wokół polityki oraz instytucji rządowych. Śmiem podejrzewać, że również Wam ci ludzie, wywodzący się z młodzieżówek czy to UW czy to PO jakoś niezbyt pozytywnie się kojarzą z przyszłą ekipą rządową walczącą o interes i pomyślność naszego państwa. 
Gdy oto czytam, że ten niby "przyszły premier" Szymon Gutkowski "pracował m.in. nad społecznym wizerunkiem reform rządu Jerzego Buzka", to od razu zapala mi się czerwone światełko ostrzegawcze, gdy nie tylko ja sądzę, że Buzek jako szef rządu był największym szkodnikiem minionego 20-lecia i nawet Tusk nie jest w stanie go przebić, głównie z powodu lenistwa ;-)